niedziela, 29 grudnia 2013

Lista postanowień na 2014

Zawsze koniec grudnia zmusza mnie do refleksji nad tym jak wyglądał miniony rok - co mi się udało, a nad czym jeszcze muszę popracować, co się zmieniło, a co jeszcze wymaga zmiany. Zawsze liczę na to, że z Nowym Rokiem nadejdzie nowe i lepsze. To fajne, że co roku dostajemy czystą kartę, którą możemy zapisać od nowa, że co roku wstępuje w nas nowa energia i entuzjazm.Czas zatem na listę spraw, na których chciałabym się skupić w Nowym Roku:

dla duszy
- czytać przynajmniej 1 mądrą książkę na miesiąc (ostatnio się opuściłam, głównie z powodu braku czasu na pójście do biblioteki (!!) bo na czytanie czas zawsze się znajdzie),
- powtarzać sobie angielski - co najmniej pół godziny 2 razy w tygodniu,
- rozszerzyć swoją nikłą wiedzę o muzyce klasycznej,
- korzystać z wszelkich okazji, by wyrwać się z domu i zobaczyć coś niepowtarzalnego,
- otaczać się ludźmi pozytywnie nastawionymi do Świata i przestać wreszcie narzekać,
- nie zagubić się w codzienności i zawsze pamiętać o bliskich osobach (!),

dla ciała
-  wybrać się znowu na ten cudowny masaż gorącymi kamieniami,
- oczywiście stale uczęszczać na siłownię i ćwiczyć w domu i nie poddawać się,
- jak się zrobi cieplej, wrócić do zajęć na basenie (musiałam je przerwać z powodu problemów z zatokami),
- przynajmniej 2 razy w tygodniu wykonywać sobie zabiegi antycellulitowe (masaże, bańka chińska, kosmetyki), 
- dbać o to co jem i nie jeść w pośpiechu,
- dbać lepiej o swój wygląd - włosy, skóra, paznokcie;)
- pamiętać o badaniach kontrolnych (licho nie śpi)



dla swojej własnej równowagi psychicznej
- nadal walczyć ze swoim perfekcjonizmem (co upadło, niech leży..),
- nie pozwalać innym narzucać swojego zdania,
- być milszą dla bliskich,
- nie tracić humoru..

Plan zatwierdzony i podpisany, zatem do dzieła!

Wszystkiego najlepszego z Nowym Roku!!


czwartek, 26 grudnia 2013

Poświąteczny rachunek sumienia;)

Święta dobiegły końca, więc czas rozliczyć się ze swoich grzeszków. Przyznam szczerze, że  jakoś szczególnie się nie przejadłam (no nie aż tak, żeby mnie brzuch bolał). Na wigilii starałam się wszystkiego spróbować, ale bez przesady, a w kolejne dni zakładałam takie sukienki, w których nie można jeść przesadnie dużo. Rzuciłam się w tym roku na ryby, co akurat takie złe nie jest (karpik smakował mi jak nigdy, szkoda tylko, że przeważnie był smażony..) Niestety do swojej zdrowej diety się nie stosowałam, bo jadłam częściej niż co 3 godziny i przytrafiło mi się zjeść kilka smażonych przekąsek (racuszki i pierożki). Ciastem też nie pogardziłam...

 Tak, czy inaczej uważam, że wszystko jest dla ludzi i jakoś sobie z tymi poświątecznymi wyrzutami sumienia poradzę;) Oczywiście do samego Sylwestra kontynuuję codzienne ćwiczenia na nogi (obrazek poniżej dla przypomnienia) i porządne serie brzuszków (od Nowego Roku też..);) Wpadnę też na siłownię, bo trochę się stęskniłam..

I zamierzam dać odpocząć mojemu wymęczonemu żołądkowi - wracamy do zdrowej, racjonalnej diety:)

wtorek, 24 grudnia 2013

Najwyższy czas na życzenia

Moi Drodzy,

z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam 3 rzeczy, według mnie najważniejszych - wiary, nadziei i miłości.

Wiary - nie tylko tej w rozumieniu katolickim, ale również, a może i przede wszystkim,  wiary w lepsze jutro, w drugiego człowieka i wiary w siebie, w to że potrafimy robić rzeczy wielkie i piękne, w to, że można nas zniszczyć, ale nigdy pokonać, w to, że z każdej sytuacji jest wyjście i my na pewno je znajdziemy .

Nadziei - by swym ciepłym promieniem rozświetlała  mroki życia, by towarzyszyła w trudnych chwilach i motywowała do działania.

No i w końcu miłości - tej pięknej, dobrej i szczerej, która jest zawsze i, na której zawsze możemy polegać. Miłości, którą otrzymujemy, ale również nieskończonej miłości w nas, którą możemy kogoś obdarować. Życzę Wam i sobie miłości, która pozwoli nam dostrzec dobro w każdym człowieku, piękno w każdej chwili oraz sens w każdym murze, który wydaje się nie do pokonania.

No i oczywiście życzę wyjątkowych Świąt!!

Kasia :*



poniedziałek, 23 grudnia 2013

Świąteczna dieta?!

No niestety słów dieta i Święta nie za bardzo da się połączyć. No bo , nie wiem jak u Was, ale u mnie Święta zwykle spędza się przy stole i co tu dużo mówić - wszystko kusi. Bo na stole tym pojawiają się same przysmaki niedostępne na co dzień.

Mam kilka wypróbowanych sposobów na to żeby w takie dni nie przesadzić, bo zaraz po Świętach jest Sylwester i trzeba się zmieścić w nową sukienkę:) A oto te sposoby:
- odpowiednia kreacja - zwykle wybieram coś dość obcisłego, żeby przypominało mi o trzymaniu fasonu, o wciąganiu brzucha i prostej postawie, wtedy łatwiej ograniczyć się z jedzeniem niż np. w luźnej koszuli ,
-uwaga z napojami - lepiej nie zaczynać pic tych z bąbelkami, bo nie dość, że są kaloryczne to jeszcze sprawiają, że możemy więcej zjeść (przynajmniej u mnie tak jest), nie mówiąc już o alkoholu;),
-zawsze dobra woda - tak naprawdę na wszelkich spotkaniach rodzinnych piję ją litrami, bo nie tylko gasi pragnienie, ale też zapewnia jakąś "rozrywkę" podczas przerwy w rozmowie (czasem z nudów sięgamy po jakiś przysmak, a lepiej i zdrowiej napić się wody),
-wszystko dobre i ładne, ale z umiarem - stół świąteczny naprawdę robi świetne wrażenie wizualne, zachęca do spróbowania wszystkiego, ale w takich momentach zastanawiam się, czy naprawdę wszystko będzie mi smakować, czy nie jem czegoś tylko dlatego, że jest ładne.. zwykle nakładam małe porcje wielu potraw, żeby wszystkiego spróbować, ale niczym się nie przejeść,
-ciasta do kawki - to moja słabość i przyznam, że nie wyobrażam sobie Świąt bez kawałka makowca mojej mamy , nigdy sobie tego nie odmawiam, ale ważne by na kawałku poprzestać, a nie napychać się kolejnymi bombami kalorycznymi z przeświadczeniem, że przecież już i tak zgrzeszyliśmy względem diety, więc można poszaleć,
-rozmowa to podstawa - to naprawdę ważne by rozmawiać przy stole, wtedy zdecydowanie jedzenie schodzi na dalszy plan, poza tym od tego są Święta by pobyć z bliskimi.

No a jeżeli mimo wszystkiego, po odwiedzinach u rodziny czuję się ciężko i grubo, to zawsze jest czas na spacer lub serię ćwiczeń :)

www.tuanclub.pl

siła życzliwości

Nie wiem jak to się dzieje i czy jest w tym jakaś magia i czary, ale trochę życzliwości naprawdę może odmienić dzień, sprawić by był lepszy.. Raz otrzymana życzliwość rozchodzi się jak wirus - jest zaraźliwa bardziej niż grypa, ale to dobrze.
Co najdziwniejsze, ja życzliwości się nigdy nie spodziewam, a wręcz odwrotnie -  liczę zawsze na to, że coś może pójść nie tak. Gdy idę załatwić sprawę w urzędzie to z góry zakładam, że Pani w okienku będzie niemiła i na pewno na jednej wizycie się nie skończy, bo pewnie nie mam kompletu dokumentów, choć wszystko sprawdziłam 20 razy. Gdy idę do sklepu, przewiduję, że kasjer nie będzie miał drobnych i będę musiała kombinować przy kasie jak tu rozmienić pieniądze a za mną w tym czasie narośnie wielka kolejka wściekłych (a jakże!) ludzi... Wizyta u lekarza też wiąże się ze stresem, że znowu wyjdę na hipochondryczkę (no, muszę przyznać, że już raz tak miałam..).




I gdy, w którejś z tych sytuacji ktoś okaże mi życzliwość, gdy poświęci mi trochę więcej swojego czasu lub wykaże odrobinę dobrej woli, to jestem wielce zaskoczona. Bardzo to smutne, że w dzisiejszych czasach życzliwość dziwi, że nie jest czymś oczywistym, że oczekujemy raczej zachowań negatywnych niż inicjatywy ze strony osób, do których przychodzimy po pomoc. A szkoda, bo chętnie wracamy do miejsc, z którymi mamy pozytywne wspomnienia.

Przedświąteczny poniedziałek zapowiada się na dzień trudny - w sklepach tłumy, bo każdy chce zaopatrzyć się w jak najświeższe produkty, a czasem jeszcze dokupić prezenty, na ulicach korki, bo pędzimy od sklepu do sklepu, w głowie chaos i rosnąca irytacja, bo wszędzie pełno ludzi, wszędzie trzeba czekać, a czasu coraz mniej...

No ciężki ten okres przedświąteczny i trzeba się uzbroić w duże pokłady cierpliwości, by go przetrwać. Łatwo poddać się negatywnej energii rozsyłanej przez innych, ale warto z tym powalczyć..Bo przecież o to chodzi w Świętach, by przeżyć je w spokoju i harmonii - nie tylko z innymi, ale i z samym sobą. Moje hasło na te Święta brzmi - "odpuść Kasiu!". Chociaż przez te kilka dni mam zamiar się pilnować, by nie wyładowywać negatywnych emocji na innych i nie wpadać w jakąś chorą irytację, gdy coś nie pójdzie po mojej myśli. Chociaż przez Święta postanowiłam nie być pedantką i nie układać wszystkiego pod linijkę, nie wściekać się o kompot rozlany na obrus i przymknąć oko na docinki.. Kto wie - może mi tak zostanie na dłużej:)

niedziela, 22 grudnia 2013

Bardzo chciałabym, aby moje myśli koncentrowały się wokół dbania o siebie, ćwiczeń, diety i siłowni, ale niestety (a może i stety) ostatnio mogę myśleć tylko o Świętach. A w głowie wciąż jedna melodia ;)...

sobota, 21 grudnia 2013

pierniczki c.d.

Zwykłe pierniczki (przepis) to żadna frajda - dopiero odpowiednio udekorowane tworzą świąteczny klimacik:) W tym roku puściłam wodze fantazji i na dekorowanie pierniczków straciłam 4 godziny. Już czuję w kręgosłupie zbliżające się Święta i w dodatku wyszło kiczowato, ale i tak się pochwalę;P






piątek, 20 grudnia 2013

Gąska

Jest u mnie w domu taka tradycja, kultywowana co najmniej od dwóch pokoleń, że na Święta Bożego Narodzenia oprócz karpia, makowca, pierniczków i różnych różności znanym powszechnie jako świąteczne smakołyki, piecze się gęś. Oczywiście nie na wigilię!

Sam zapach pieczonej gęsi połączony z moją zbyt bogatą wyobraźnią,  przyprawiał mnie o mdłości, więc szlachetnej gęsiny zwykle nawet nie próbowałam. Gęś mięso ma jakieś ciemne i mało jest go po upieczeniu. Dużo jest za to tłuszczu brytfannie, który wytapia się podczas obróbki cieplnej mięsa. No zachęcająco to nie wygląda...

Moje zdanie nieco się zmieniło, gdy ostatnio natknęłam się w telewizji na program poświęcony własnie tematyce gęsiny. Okazuje się, że Polska jest największym producentem gęsi w Europie. Znacznie więcej tego mięsa eksportujemy niż spożywamy. A szkoda, bo mięso gęsi ma wiele zalet żywieniowych :
-zawiera bardzo mało tłuszczu - ok 3-6% (to mniej  niż kurczak),
-charakteryzuje się wysoką zawartością białka, żelaza i witamin A, E i z grupy B,
-zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe w znacznych ilościach,
-jest polecane w profilaktyce schorzeń sercowo-naczyniowych,
-tłuszcz gęsi ma działanie rozgrzewające, a nawet przypisuje mu się działanie afrodyzjakalne,
-gęś hodowana jest w ekologiczny sposób (wypas na świeżym powietrzu, naturalna karma).

Te niezaprzeczalne zalety oraz monotonia moich obiadów, które z mojej wygody i lenistwa zwykle zawierają kurczaka,sprawiły, że postanowiłam gęsi spróbować. Nie miałam problemu ze znalezieniem gęsi w sklepie, gdyż z powodu modnych ostatnio akcji promujących gęsinę, coraz łatwiej z jej dostępnością. Cena wydała mi się przyzwoita - za dużego mrożonego ptaka zapłaciłam ok 60 zł (ok 4 kg). Wprawdzie można by za to kupić przynajmniej 4 kurczaki, ale gęś wydała mi się ogromna i stwierdziłam, że z pewnością starczy na więcej niż jeden obiad.
Ptaka przygotowałam na sposób najprostszy, bo jak wiecie kuchareczka ze mnie o zdolnościach wybitnie nienachalnych - mąż mi gęś poporcjował ( no trochę siły do tego trzeba), a ja zamarynowałam wszystkie elementy w soli, pieprzu i majeranku. Potem dodałam jeszcze jabłka pokrojone w ósemki i upiekłam. Ilość wytopionego tłuszczu przerosła moje oczekiwania - po wyjęciu z piekarnika okazało się, że wcale tej gęsi nie ma tak wiele.. A smak.. Mojemu mężowi smakowało bardzo, mi trochę mniej przyznam szczerze, ale uważam, że raz na jakiś czas taka alternatywa kurczaka nie jest zła. Tak czy inaczej, w Święta, jak co roku raczej rzucę się wściekle na ryby i pierogi niż na gąskę;)

Przed upieczeniem...


I po...



Gruszka aligatora

Tak w niektórych zakątkach Świata bywa nazywane awokado. Wbrew pozorów zalicza się je do owoców, a nie do warzyw. Tłusty to owoc, ale na szczęście zawiera dużo jednonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz omega-3 ( tłuszcze dobre dla serca;)). W awokado znajdziemy też znaczne ilości potasu i witamin z grupy B oraz E i K jak również kwas foliowy (mega ważny dla kobiet w ciąży!). Składnikom zawartym w awokado przypisuje się działanie przeciwzapalne i przeciwstarzeniowe (ze względu na zawartość przeciwutleniacza - glutationu). Mówi się też, że poprawiają wchłanianie niektórych składników odżywczych tj. np.  karotenoidy.
Samo w sobie awokado nie jest niestety pyszne, no chyba że jesteście zwolennikami mdłych smaków. Dobrze za to komponuje się w licznych sałatkach (jak dla mnie świetnie uzupełnia smak jajek czy tuńczyka. Polecam Wam też przepis na szybka pastę z awokado, która świetnie nadaje się na kanapki - wystarczy rozgnieść pokrojone kawałki dojrzałego awokado (bez skórki oczywiście) i doprawić solą, pieprzem i szczypiorkiem. Pycha:)



niedziela, 15 grudnia 2013

Prezenty

Bez względu na to, czy chcemy tego czy wręcz przeciwnie, Święta zbliżają się wielkimi krokami i nic ich nie zatrzyma. Na zewnątrz światełkowo - dekoracyjny galimatias, a w centrach handlowych - szał. Mówiąc szczerze, nie znoszę robić zakupów w ścisku i tłumie i dlatego w tym roku większość prezentów kupiłam już w listopadzie. Oczywiście nie pochwalę się nimi na łamach bloga bo zbyt wiele bliskich osób tutaj zagląda:) Do kupienia zostały mi już tylko 2 prezenty, ale tutaj pomocny okaże się Internet, bo sklepy omijam szerokim łukiem:)


czwartek, 12 grudnia 2013

:)

Uwaga! Uwaga! Ogłaszam wszem i wobec - dziś znów jest PIĄTEK TRZYNASTEGO i na tą datę można zrzucić wszystkie niepowodzenia dnia:D



Co oczywiście nie usprawiedliwia lenistwa, więc dzisiaj u mnie siłownia obowiązkowo;)


olej arganowy

Jakoś ostatnio zrobiła się moda na olej arganowy. Postanowiłam go zatem przetestować i ja. O efektach napiszę za miesiąc, teraz trochę teorii..

Olej ten pochodzi z Maroka i to dokładnie z regionu Sus. Podobno drzewa arganowe nie rosną nigdzie indziej na Ziemi! Poza tym są to jedne z najstarszych drzew na naszej planecie - żyją nawet 450 lat..

Olej tłoczy się z owoców - litr oleju powstaje z ok 30 kg owoców. 

Nie bez powodu olej arganowy bywa nazywany "złotem Maroka". To jemu Marokanki zawdzięczają swoją piękną, jędrną skórę, która długo zachowuje młodość.

 Oprócz działania przeciwdziałającego starzeniu się komórek, olej arganowy wykazuje również właściwości  odkażające i wygładzające. Poprawia elastyczność skóry i wspomaga jej regenerację.

Zatem czas rozpocząć test:)



banannowo

Kiedy ktoś zapyta mnie o ulubione owoce, to na pierwszym miejscu dłuuugiej listy pojawiają się banany. Ta odpowiedź nie zaskoczyła mojej Pani Dietetyk z Tuana, bo prawie każdy, kto trafia do jej gabinetu tak odpowiada, ale również jej  nie ucieszyła. Banany nie są owocem zakazanym na diecie, ale też nie jest wskazane jedzenie ich dzień w dzień. Wskutek kompromisu otrzymałam pozwolenie na włączenie bananów do codziennego jadłospisu, ale tylko raz na jakiś czas.

 No cóż, o bananach słyszy się wiele niekorzystnych opinii, co sprawia, że osoby dbające o linię omijają je szerokim łukiem. Czy słusznie?

Pod względem biologicznym banany należą do jagód (brzmi to co najmniej egzotycznie..), obok arbuza, Karaiby i Ameryka środkowa. Tam rosną i dojrzewają, podziwiając sobie piękno przyrody - może dlatego tak dużo w nich słodyczy.. No tak, co tu ukrywać - banany to kopalnia cukru - na 100 g banana przypada aż ok 24 g węglowodanów. Jak powszechnie wiadomo - "cukier krzepi", toteż po spożyciu banana czujemy przypływ sił.  Dzięki temu banany zyskały popularność w diecie sportowców (już nie wspomnę o reklamie, na której skoczkowie narciarscy wcinali bułki z bananami;)) stanowią bowiem źródło energii oraz podobno zapobiegają zakwasom. Nie ukrywajmy, że banany są dosyć kaloryczne - jeden owoc to ok 100 kcal. Co oprócz kalorii kryje się pod złocistą skórką? Znajdziemy tam magnez, potas, witC i witB6 oraz błonnik pokarmowy. Dojrzałe banany to również źródło przeciwutleniaczy, a te jak wiadomo są nam niezbędne by zachować młodość i zdrowie.
pomidora czy awokado (może jagódkę;P). Banany, zanim dotrą do nas, oglądają zakątki Świata, w których ja nigdy nie byłam -

Banany są lekkostrawne i łatwo przyswajalne - poleca się je osobom z problemami żołądkowymi. Niestety ich wysoki indeks glikemiczny sprawia, że po spożyciu bananów poziom glukozy we krwi gwałtownie wzrasta, nie czujemy sytości zbyt długo i szybko znów pojawia się uczucie głodu, dlatego właśnie nie są zalecane osobom chcącym pozbyć się nadmiernych kilogramów( dla tych osób lepsze są węglowodany złożone, po zjedzeniu których uczucie sytości utrzymuje się przez długi czas).

Zalety bananów(znalezione w necie, niestety nie wszystkie przetestowane na sobie..):

-wpływają na bystrość (tego nie zauważyłam, ale czas zacząć jeść banany w pracy..),
-zwalczają depresję (najpierw trzeba mieć depresję, żeby to przetestować, ale nie sądzę, żeby to był jakiś złoty lek na tą chorobę, bo gdyby wyleczenie było takie proste, to raczej nikt by nie chorował),
-leczą kaca (przetestuję przy najbliższej okazji),
-przeciwdziałają utracie wapnia ,
-łagodzą stres, poprawiają nastrój ( zawsze jedzenie poprawia mi nastrój, słodkie tym bardziej, więc nie jestem właściwą osobą do przetestowania tego),
- ułatwiają trawienie (coś w tym jest),
 stymulują rozwój przyjaznych bakterii w układzie pokarmowym..

Kilka porad odnośnie bananów:

- jeśli chcemy, by szybko dojrzały zamknijmy je w papierowej torebce z jabłkiem,
- jeśli chcemy by dojrzewały powoli - włóżmy je do lodówki (spowoduje to pociemnienie skórki, ale owoc pod nią wciąż będzie się nadawał do zjedzenia),
-skórka od banana ma wiele ukrytych właściwości, można ją zastosować do:

  •  polerowania skórzanych butów, 
  • czyszczenia liści roślin doniczkowych z kurzu,
  • złagodzenia swędzenia po ugryzieniu komara,
  • wypolerowania srebra.




niedziela, 8 grudnia 2013

mała dawka egoizmu na dziś

Wreszcie mam chwilę wytchnienia (za dużo ostatnio spraw wzięłam na siebie), więc czas, żeby sprawić sobie trochę przyjemności. Plan na dziś jest taki :

1) dobre śniadanko

wiem wiem - kawa jest bee, ale nie mogłam się powstrzymać..



2) ćwiczenia


Jakość zdjęcia taka sobie, ale ten zestaw ćwiczeń znalazłam na profilu "Być Idealną" na FB i od razu pokochałam


3)spacerek
4) spędzić trochę czasu z rodziną :)

To do dzieła!!

zimowe kuszenie

Nie wiem czy Wy też tak macie, ale ja zimą mam wielki apetyt na słodycze :( Latem jest mnóstwo pysznych i orzeźwiających owoców (truskawka I love you)  i w dodatku nie chce się jeść nic tak ciężkiego, gdy na zewnątrz panuje +30 st.C. Zimą natomiast łatwo znaleźć wymówki - oto moje najpopularniejsze:

- jest zimno, brzydko, szaro i tylko czekoladka może uratować ten dzień,
- jest brzydko, zimno, szaro, PRZYTYŁAM (!!!) i tylko czekoladka może uratować ten dzień,
- nie chcę jeść czekolady, ale skoro już dostałam kalendarzyk świąteczny (tak- ten dla dzieci z czekoladką na każdy dzień grudnia...) to  nie mogę go zmarnować - przecież to tradycja!!,
- cukier krzepi, słodycz krzepi, a w zimę kalorie spala się łatwiej,
- mam przed sobą ciężki dzień i należy mi się coś od życia,
- czekoladowe mikołaje zepsują się do następnych Świąt,
- oj tam - idą Święta i trzeba być dobrym, dla siebie też, poproszę czekoladkę...


Nie wolno się jednak poddawać pokusie, bo jak już raz się skusimy to potem trudno przestać;)

To powinno wisieć na lodówce i szafce ze słodyczami;)

Jak spalać kalorie, gdy nie mamy czasu na siłownię..

Grudzień to taki miesiąc, w którym nigdy na nic nie ma czasu. W pracy szykujemy się do zamknięcia roku, w domu szykujemy się do Świąt, kupujemy prezenty, sprzątamy wyjątkowo dokładnie, planujemy Sylwestra i robimy jeszcze milion rzeczy...I jak tu znaleźć czas na siłownię 4 razy w tygodniu ?!

Przyznam szczerze, że ograniczyłam się do 2-3 razy na tydzień, bo częściej nie daję rady :( Staram się codziennie ćwiczyć wieczorami, żeby nie wypaść z rytmu, ale to wszystko za mało. Na szczęście grudniowa krzątanina też pomaga spalić kalorie - zobaczcie sami (tabele przygotowana na podstawie danych ze strony Instytutu Żywności i Żywienia).

RODZAJ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ
SPALONE Kcal/godz.
Chodzenie po sklepie
250
Gotowanie
105
Mycie okien
240
Mycie podłogi
250
Odkurzanie
260
Pranie ręczne
150
Prasowanie
144
Prowadzenie samochodu
126
Robienie zakupów
300
Ścieranie kurzy
240
Sprzątanie łazienki
240
Zmywanie naczyń
115

piątek, 6 grudnia 2013

Pierniczki

Dziś Mikołajki, więc postanowiłam wprowadzić się w świąteczny klimat i wzięłam się za pieczenie pierniczków. Trochę już na to za późno i nie wiem, czy zmiękną do Świąt (proces "mięknięcia" twa 3-4 tygodnie), ale frajdę miałam z tego wielką i w dodatku w całym domu pachnie korzennymi przyprawami:)

Wprawdzie pierniczki nie występują na liście smakołyków dopuszczonych do spożycia przed Panią Dietetyk, ale i tak warto je upiec chociażby do celów dekoracyjnych (bo jak spojrzycie na przepis, to zgodzicie się ze mną, że takie pierniki na pewno zwiększają ilość centymetrów  w biodrach;P).

PRZEPIS NA ŚWIĄTECZNE PIERNICZKI (sama go oczywiście nie wymyśliłam, ale już nie pamiętam skąd go mam, bo korzystam z niego od lat)

SKŁADNIKI:
2 szklanki mąki
2 łyżki miodu
1/2 szklanki cukru
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 torebki przyprawy piernikowej
1 łyżka masła
1 jajko (+1 jajko do posmarowania ciasteczek)
1/3 szklanki ciepłego mleka

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

1) Mąkę przesiać na stolnicę. Do mąki wlać rozpuszczony gorący miód (jeśli macie miód, który jest w stanie płynnym w temperaturze pokojowej, to nie trzeba go specjalnie podgrzewać) i wymieszać (najlepiej siekając nożem). Ciągle mieszając, dodawać kolejno: cukier, sodę i przyprawy, a gdy masa ostygnie - masło i 1 jajko.

2) Dolewając stopniowo (po jednej łyżce) mleko, zagniatać ciasto ręką aż będzie średnio twarde i gęste. Po dodaniu całego mleka może się okazać, że ciasto będzie za rzadkie, więc mleko trzeba dodawać z wyczuciem. Dokładnie wyrabiać ciasto ręką aż będzie gładkie (ok. 10 min).

3) Ciasto rozwałkować na posypanej mąką stolnicy na placek o grubości ok 1 cm. Wykrawać ciasteczka, smarować rozmąconym jajkiem i układać na blasze wyłożonej pergaminem w odstępach 2-3 cm od siebie.


4) Piec w NAGRZANYM do 180 st.C piekarniku przez ok 15 min. Po upieczeniu pierniczki będą miękkie, a po ostygnięciu stwardnieją. Należy je wówczas przełożyć do metalowego pojemniczka i szczelnie zamknąć (można też włożyć kawałek suszonego jabłka). Pierniczki powinny zmięknąć po ok 4 tygodniach. Oczywiście w dowolnej chwili można je udekorować lukrem i różnymi posypkami.





Udekorowanymi pierniczkami pochwalę się innym razem, bo dzisiaj padłam po zrobieniu dwóch partii ciastek:)
Wystąpił błąd w tym gadżecie.