niedziela, 27 października 2013

Jęczmienna - kasza w trzech odsłonach

Jak łatwo można się domyślić, jestem wielką zwolenniczką kasz. Dzisiaj napiszę trochę o kaszy jęczmiennej.
Występuje ona w trzech postaciach : pęczak, łamana i perłowa (jak dla mnie każda smakuje inaczej). Ma wysoką zawartość błonnika. Zabezpiecza również przed nagłym wzrostem cukru we krwi, więc na odchudzanie jak znalazł;P Poza tym wykazuje działanie przeciwalergiczne, przeciwwirusowe, przeciwzapalne, antyoksydacyjne, antycholesterolowe i ogólnie antyzło..

piątek, 25 października 2013

Kuskus kusi

Jak już tak zaczęłam w tym tygodniu pisać o kaszach to tak szybko się nie skończy. Dzisiaj pod obstrzałem kasza kuskus. Jak dla mnie - świetny zamiennik ziemniaków dla zabieganej pani domu.
Szybko się ją przygotowuje ( wystarczy zalać wrzątkiem i poczekać chwilę i już jest gotowa), można ją jeść na zimno i na gorąco i jest w dodatku lekkostrawna. Ma też tak neutralny smak, że można ją łączyć praktycznie ze wszystkim.


Kasza jaglana - na rozgrzanie zimą

Kasza jaglana  kojarzy mi się ze Świętami Bożego Narodzenia. U mnie w rodzinie zawsze podaje się ją ze smażonymi grzybami jako jedno z wigilijnych dań. Co rok z niecierpliwością czekam na to pyszne i proste danie i nigdy nie wpadłam na to, że kaszę tą można jeść na co dzień,a nie tylko od święta:)


A okazuje się, że kasza jaglana jest nie tylko pyszna i zdrowa, ale również uniwersalna i można ją jeść zarówno na słono jak i na słodko (co jeszcze niedawno nie mieściło mi się w głowie;)). Odkryłam ją na nowo dzięki Pani Dietetyk z Tuana, która wkomponowała ją w moją dietę.


Warto sobie o niej przypomnieć szczególnie teraz, gdy na zewnątrz coraz chłodniej, bo podobno ma właściwości rozgrzewające. Poza tym, jako jeden z niewielu produktów spożywczych zawiera krzemionkę, która korzystnie wpływa na stawy, włosy, skórę i paznokcie. Co dla mnie ważne, wpływa również na przemianę materii, dzięki czemu ułatwia odchudzanie. Kasza jaglana zawiera w znacznych ilościach witaminę E oraz witaminy z grupy B, lecytynę i składniki mineralne (magnez, fosfor, wapń, potas, żelazo). Ma właściwości zasadotwórcze, dlatego warto wprowadzić ja do naszej obfitującej w kwas diety. Same zalety! Zatem jedzmy na zdrowie:)

Tu znajdziecie sporo fajnych przepisów na potrawy z kaszą jaglaną:)

środa, 23 października 2013

Śpij Kochanie

Często śni mi się, że spadam z ogromnej wysokości. Lecę w dół powoli i widzę jak ziemia stopniowo się do mnie zbliża. Jakby cały świat zwolnił na chwilę. I tuż przed samym momentem zderzenia się z ziemią otwieram oczy i oddycham głęboko (uff). Albo, że uciekam - nie wiem przed kim i dlaczego, ale biegnę przed siebie i oczywiście w ogóle się nie męczę i nie pocę (no tak to musi być sen;))... Albo, że lecę nad miastem jak jakiś superbohater i oglądam z góry malutkie budyneczki..

Sny są wspaniałe. W nich można wszystko i nawet jak się narozrabia, albo jak sytuacja nas przerośnie, to można się po prostu obudzić:) I ten moment, gdy zamyka się oczy, wszystko przez chwilę wiruje, a potem już jesteśmy w innej rzeczywistości...

Sny to nadal temat niezbadany. Jedni mówią, że są one odzwierciedleniem naszych ukrytych pragnień, inni, że są odpadkami, spamem, którego pozbywa się nasz mózg, by odpocząć.

 Wszyscy są jednak zgodni, że musimy spać, by żyć i funkcjonować prawidłowo. Śnimy, by mieć wspomnienia i by móc nabywać nowe umiejętności. Zresztą nie tylko nam sen jest niezbędny do życia. Zwierzęta nawet ryzykują atak drapieżnika, bo muszą się przespać. Nietoperze marnują 20 godzin na sen, a żyrafy są wyspane już po 2 godzinach. My plasujemy się mniej więcej na środkowej pozycji jeśli chodzi o długość snu, bo, pomimo iż zapotrzebowanie na sen jest kwestią indywidualną, to większość z nas śpi ok 7-8 godzin na dobę.


Już nieprzespanie jednej nocy sprawia, że trudniej jest nam funkcjonować w codziennym życiu.  Ciągłe problemy ze snem mogą wpływać niekorzystnie na nasz nastrój i umiejętność koncentracji. Trudności ze skupieniem sprawiają, że trudniej nam podejmować decyzje i rozwiązywać problemy. Mówi się również o tym, że niedobory snu sprawiają, że przeceniamy swoje umiejętności i chętniej podejmujemy ryzyko.Spada też nasza odporność. Długotrwałe pozbawianie snu prowadzi nawet do halucynacji i psychozy.

Nigdy nie miałam problemów ze snem i bardzo współczuję osobom, które cierpią na bezsenność. Znam jednak smak nieprzespanej nocy - nie tylko z powodu imprez, ale niestety głównie z powodu mojej pracy. Podobno kiedyś stosowano pozbawianie snu jako rodzaj tortury. Dla mnie konieczność spędzenia nocy bez możliwości przespania się choć chwilkę jest właśnie torturą.. Na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że po nieprzespanej nocy wolniej myślę, trudniej mi panować nad emocjami i dużo bardziej brawurowo prowadzę samochód (gdybym nie musiała, to bym nawet nie wsiadała za "kółko", bo reakcje mam też opóźnione).


niedziela, 20 października 2013

Pomyślałam i wymyśliłam

Powoli wychodzę z tego okropnego zapalenia zatok i znowu mogę pozytywnie patrzeć na życie;) Otóż, przez siedzenie w domu trochę się zaniedbałam, więc od poniedziałku wdrażam intensywny program treningowy. Dlaczego od poniedziałku a nie od dziś? Dopiero skończyłam brać antybiotyk i w dodatku dziś mam dzień na nadrabianie zaległości w pracy, więc tym razem zaczynam od poniedziałku. Ale naprawdę ZACZYNAM:) Posiedziałam w domu, pomyślałam i wymyśliłam, że nie spocznę na laurach, tylko ostro biorę się do roboty, bo żebym była tak bardzo bardzo zadowolona z siebie to brakuje mi jeszcze tak z minus 8 kg:) Cel ambitny, ale przecież nie muszę, a nawet nie powinnam go realizować od razu, tylko stopniowo i systematycznie. Ja jednak potrzebuję trochę dyscypliny w życiu:)

A oto plan:
Po pierwsze - powrót na siłownię po dziesięciu dniach lenistwa (oj ciężko będzie). Planuję powrócić do częstotliwości 3-4 razy w tygodniu po 60 min (głównie ćwiczenia cardio, bo po prostu sprawiają mi większą przyjemność).
Po drugie- skoryguję trochę dietę, bo pozwoliłam sobie ostatnio na liczne odstępstwa (no niestety). Może wrócę do poziomu 1500-1600 kcal.
Po trzecie-, włączę do całego planu basen, bo jak byłam ostatnio u Pani doktor z tym przeziębieniem, to zwróciła mi uwagę, że mój kręgosłup potrzebuje sporej dawki ćwiczeń. Rzeczywiście basen ostatnio bardzo zaniedbałam, bo skupiłam się na siłowni. Zatem planuję, że tygodniowo przynajmniej 2 godziny spędzę na basenie.

No to do roboty!

Oczywiście, jak zawsze mogę liczyć na wsparcie specjalistów z Tuan Club:)


sobota, 19 października 2013

Obiadek

Dzisiaj nie będę Was zanudzać moimi refleksjami na temat życia i dzieciństwa. Dziś schodzimy na ziemię i gotujemy ;) Moje zdolności kulinarne są ograniczone, ale na szczęście istnieją jeszcze proste przepisy specjalnie dla takich talentów jak ja. A oto, co ugotowałam i jak,czyli obiad w 5-ciu krokach (na postawie przepisu, który dostałam od Pani Dietetyk z Tuana):

KROK 1. Uśmiech.
Nastaw się pozytywnie, włącz ulubioną muzykę i zrelaksuj się ;)

KROK 2. Składniki.


Przygotuj:
-2 pomidory,
-ząbek czosnku,
-łyżeczka oleju rzepakowego,
- 3-4 suszone pomidory,
-rozmaryn, sól i pieprz,
-świeża bazylia,
-szklanka makaronu razowego.



KROK 3. No to do dzieła.

W garnku rozgrzewamy olej i podsmażamy czosnek. Następnie dodajemy pomidory (suszone i świeże), rozmaryn, bazylię. Na końcu przyprawiamy do smaku.
Gotujemy makaron. Następnie podajemy makaron z sosem i już:)

KROK 4. Jemy.
Przepis prosty a danie naprawdę dobre i szybkie. W wersji dla męża, który nie jest na diecie gotuję makaron pszenny typu spaghetti, do sosu dodaję podsmażone mielone mięso, a całość posypuję startym żółtym serem (no może nie jestem zbyt odkrywcza, bo wychodzi coś na kształt bolognese;)).


KROK 5. Deser.
Jako zasłużone kuchareczki możemy sobie pozwolić na małą poobiednią przyjemność. Zatem po obiedzie obowiązkowo spacer:))

piątek, 18 października 2013

Nie warto być Kopciuszkiem

Jako dziecko uwielbiałam Kopciuszka, Królewnę Śnieżkę i wszystkie bajki, w których na końcu najwięcej zyskiwali ci, którzy byli skromni, grzeczni i pracowici. A czy dziś, ktoś chce być Kopciuszkiem? To się najzwyczajniej w świecie nie opłaca. Dzisiaj sukcesy odnoszą "przyrodnie siostry Kopciuszka" - osoby pewne siebie, odważne i przebojowe, takie, które wiedzą, czego chcą i wiedzą jak to osiągnąć 
( i mówiąc szczerze, to są naprawdę pozytywne cechy).

 A Kopciuszek..? Pracuje ciężko, zostaje w pracy po godzinach , bierze na siebie wszystkie obowiązki, które nakłada na niego zła macocha oraz całą odpowiedzialność za porażki. Tylko za porażki, bo sukcesy biorą na siebie inni;) I czeka na tą swoją Wróżkę Chrzestną, która przyleci i wyrwie go z tej wąskiej szufladki własnej bezradności. Niestety Wróżka nie przylatuje, toteż Kopciuszek bierze sprawy w swoje ręce i chodzi od pałacu do pałacu szukając księcia, który zapewni mu pracę, a co za tym idzie, również dostatnie życie. Oczywiście nikt takiego Kopciuszka nie traktuje poważnie, bo a to Kopciuszek ma za małe doświadczenie, a to inne wykształcenie niż wymagają, a to nie umie się korzystnie zaprezentować. Po kilku latach wędrówki Kopciuszek przestaje wierzyć, że jest w stanie zmienić pałac i uciec od złej macochy. Coraz bardziej poddaje się szarości życia i coraz bardziej boi się świata. Po jakimś czasie przestaje już szukać, przestaje czekać na Wróżkę, a bal u księcia jawi mu się już tylko jako mgliste marzenie... 


Na szczęście życie to nie bajka, a my nie jesteśmy postaciami, które można ocenić jednoznacznie;) Nie jesteśmy jednowymiarowi i zawsze możemy się zmienić, podszkolić, iść na warsztaty pomagające w budowaniu pewności siebie. Najgorsze co możemy zrobić to siedzieć w domu macochy i przestać wierzyć, że w życiu spotka nas coś dobrego:)