piątek, 8 listopada 2013

Nie mam się w co ubrać!

Ostatnio znacznie dotkliwiej niż zwykle zaczął mi doskwierać problem, który od wieków trapi kobiety. I nie pomogą tu badania naukowe, nie pomogą najtęższe umysły Świata. Problem jest, był i będzie.. A mianowicie -Nie mam w co się ubrać!
 Mąż mój dostaje już białej gorączki, gdy tylko słyszy ten tekst;) A słyszy go prawie codziennie.. Ale taka jest prawda.. Niby 80% wieszaków w naszej wspólnej szafie zajmują moje ubrania, niby mam 2 szuflady więcej od niego, ale co z tego?!

Przed dietą narzekałam, bo już powoli przestawałam się mieścić w swoje stare ubrania, a nowych w tak wielgachnym rozmiarze nie chciałam kupować. W ogóle jak już wyrosłam z  tak zwanej "normalnej" rozmiarówki w moich ulubionych sklepach, to przestałam chodzić na zakupy. To przykre słyszeć od sprzedawczyni, że : "niestety, ale tych spodni nie mamy w większym rozmiarze". Zawsze wtedy czułam na sobie to spojrzenie mówiące - nasz sklep nie jest dla takich grubasów. Choćby pani w sklepie była najmilsza, to ja i tak czułam się okropnie. Bo to przykre wychodzić poza  ustalone standardy, poza ramy, które ktoś ustalił. Nie wiem właściwie kto tak wymyślił, że przeważnie rozmiary kończą się na 42 i XL (rzadko XXL). Znając życie zadecydowała tutaj skostniała statystyka. Może przeciętna obywatelka Świata mieści się w rozmiarach od 36 do 42, ale co z tymi mniejszymi i większymi nieszczęśniczkami?! No zapytać w sklepie o rozmiar 34 to byłby dla mnie powód do dumy (;)), ale o 44 to już dramat.. Tak czy inaczej, w pewnym stadium kategorii wagowej, zakupy przestały mnie cieszyć. Wracałam z nich zwykle z pustymi rękami albo z jakimś drobiazgiem typu bransoletka, rzadziej bluzka. Dział spodni omijałam wielkim łukiem, bo wiedziałam, że samo szukanie spodni na mój okazały tyłek wpędzi mnie w depresję, a znalezienie takich, w których wyglądałabym zadowalająco (dobrze to za dużo powiedziane) graniczy z cudem.
Moje "miernikowe" spodnie


Jak zaczęłam o siebie dbać zgodnie z zaleceniami specjalistów z Tuana, nie od razu zauważyłam różnicę. Jednak cierpliwie czekałam i konsekwentnie realizowałam program (przecież nie mogłam się poddać na starcie). Pierwsze zauważalne efekty przyszły po dwóch-trzech tygodniach. Fajnie było znów się mieścić w ubrania, które wcześniej skazałam na stracenie, bo były stanowczo za małe. Mam takie białe spodnie, które są moim prywatnym miernikiem wyglądu (jeśli w ogóle coś takiego da się zmierzyć...) - jak są za małe to znaczy, że jestem stanowczo za gruba, jak się w nich dopinam, ale ledwo, to znaczy, że jestem gruba, a jak w nie wchodzę bez problemu to znaczy, że może być (i wtedy czuję się świetnie). Wszystkie te stadia zaliczyłam w kolejności od najgorszego do najlepszego, co napawało mnie dumą. To naprawdę świetne uczucie jak stare ubrania znów na Tobie świetnie leżą! I jak przy tym oszczędność;) Program zakończyłam z efektem, który mnie zachwycił i BMI na poziomie ok 24. Nie mam oczywiście złudzeń i wiem, że nie są to parametry modelki i ze jest milion kobiet, które wyglądają lepiej ode mnie. Ale dla mnie osiągnięcie takiego pułapu było i jest wielkim sukcesem. Wiem, że może nie wszystkim mieści się to w głowie, ale ja nigdy nie chciałam być modelką, ale zawsze chciałam podobać się sobie i dobrze czuć się ze swoim wyglądem. W moim przypadku oczywiście nigdy nie osiągnę takiego stanu, ale zrzucenie 10 kg zbliżyło mnie do niego:)
Przed
 i w dodatku z koszmarną fryzurą..
Po
Sesja końcowa w Tuanie



Tak czy inaczej dalej stosuję się do zaleceń. Może mniej konsekwentnie, ale jednak. To już właściwie nie zalecenia, ale styl życia. Spodobało mi się bowiem to przejście na zdrową stronę:) Dzisiaj mogę tylko powiedzieć, że białe spodnie nie są już dobrym miernikiem, bo najzwyczajniej w świecie stały się za duże. Prawie wszystko, co miałam w szafie jest za duże i znowu nie mam się w co ubrać... Powoli zaczynam się przekonywać do zakupów i nawet miło mi jest gdy przymierzam jakiś rozmiar nie największy z możliwych;)

3 komentarze:

  1. Trzymaj tak dalej Kasieńko - powodzenia :)
    a fryzura wcale nie taka zła mi się w niej bardzo podobasz.
    Pozdrawiam
    Wiola

    OdpowiedzUsuń

Wystąpił błąd w tym gadżecie.